Konstanty Kalinowski

Przyszły bohater powstania styczniowego urodził się w Mostowlanach nad rzeką Świsłoczą, po której biegnie dzisiaj granica polsko-białoruska.

Mostowlany znajdują się dzisiaj po stronie polskiej, lecz zarówno wtedy, jak i dzisiaj zamieszkują tę wieś Białorusini, a nad wsią góruje cerkiew, niegdyś unicka, obecnie prawosławna. Tutaj ojciec Konstantego Szymon założył na początku lat 30. XIX wieku fabryczkę wyrobów lnianych. W 1849 r. kupił folwark Jakuszówka pod miasteczkiem Świsłocz na Białorusi i przeniósł się tam z rodziną. Konstanty ukończył w 1852 roku szkołę powiatową w Świsłoczy i w 1856 roku rozpoczął studia prawnicze w Uniwersytecie Petersburskim. Jego starszy brat Wiktor wprowadził go do organizacji spiskowej, kierowanej przez studiujących w Akademii Sztabu Generalnego oficerów-Polaków: Zygmunta Sierakowskiego i Jarosława Dąbrowskiego. Petersburska organizacja należała do tzw. czerwonych, prących do wybuchu powstania.

W 1862 r. Kalinowski obronił pracę doktorską i skierował się przez Wilno i Jakuszówkę do Grodna, gdzie zaczął tworzyć miejscową organizację „czerwonych” i realizować swój plan podburzenia tutejszych chłopów. Pod pseudonimem „Jaśka haspadar spod Wilni” zaczął wydawać gazetę „Mużyckaja Prauda” w języku białoruskim. Gazeta krytykowała moskiewskie porządki, którym przeciwstawiała wyidealizowany obraz dawnej Polski i wzywała do walki z „Moskalem” o jej przywrócenie.

Niemniej jednak Polska występuje w „Mużyckiej Praudzie” jako czynnik zewnętrzny, a jej adresaci to nie Polacy, chociaż jeszcze nie Białorusini.

Kalinowski opowiadał się także za reaktywacją unii religijnej, skasowanej przez cara Mikołaja I w 1839 roku, niestety wyrażając się przy tym pogardliwie o prawosławiu, co wypomina się mu po dzień dzisiejszy.

W Warszawie Kalinowski uchodził za separatystę. Należy jednak pamiętać, że spór Wilna z Warszawą dotyczył raczej taktyki niż strategii, sposobów walki, a nie celu, którym dla wszystkich była odbudowa przedrozbiorowej Rzeczypospolitej. W chwili wybuchu powstania Litewski Komitet Prowincjonalny przyjął nazwę Prowincjonalnego Rządu Tymczasowego na Litwie i Białorusi. Podkreślając swoją niezależność, rząd ten zaakceptował jednak manifesty i dekrety Tymczasowego Rządu Narodowego w Warszawie.

Powstanie na ziemiach litewsko-białoruskich było jednak zupełnie nieprzygotowane. Najlepiej zorganizowana Grodzieńszczyzna zgromadziła tylko 100 sztuk broni palnej na trzy tysiące członków organizacji! W dodatku władze rosyjskie szybko przelicytowały powstańców w zabiegach o przychylność włościan. 13 marca Aleksander II ogłosił ukaz, wprowadzający obowiązkowy wykup ziemi, obniżenie sumy tego wykupu o 20% i zniesienie wszelkich powinności chłopskich na rzecz dworu od 1 maja. Chłopi zaprzestali zresztą pełnienia tych powinności natychmiast.

W marcu „czerwoni” zostali odsunięci od przywództwa powstania przez „białych”, którzy w miejsce tymczasowego rządu na Litwie i Białorusi powołali Wydział Zarządzający Prowincjami Litwy z Jakubem Gieysztorem na czele. Kalinowskiego odesłano go do Grodna na stanowisko komisarza. Największym osiągnięciem Kalinowskiego na tym stanowisku było zorganizowanie na przełomie maja i czerwca 1863 roku koncentracji powstańczych partii pod stacją Mołowidy, razem blisko tysiąca ludzi. Rankiem 3 czerwca odbyła się tutaj bitwa, w której powstańcy zdołali odeprzeć nacierających Rosjan. Była to największa bitwa powstania styczniowego na Białorusi.

W maju władze rosyjskie minowały wileńskim generał-gubernatorem Michaiła Murawiowa, nazwanego „Wieszatielem”. Nowy generał-gubernator rozpoczął politykę terroru, wprowadził zbiorową odpowiedzialność ludności zaścianków i wsi za udzielanie pomocy powstańcom, a ziemian obłożył kontrybucją. Jednocześnie zorganizował straż wiejską, czyli chłopską milicję do walki z powstańcami.

Aresztowanie przez Rosjan Jakuba Gieysztora oddało pełnię władzy nad powstaniem na Litwie i Białorusi w ręce Kalinowskiego. Represje Murawiowa złamały jednak wolę walki ziemiaństwa i szlachty, chłopi powszechnie wystąpili po stronie władz. Partia za partią szły w rozsypkę. Jesienią zbrojne powstanie na Białorusi było praktycznie zdławione.

Kalinowski prowadził działalność podziemną w Wilnie do 9 lutego 1864 roku, kiedy to w wyniku zdrady wpadł w ręce Rosjan. Osadzono go w areszcie w dawnym klasztorze Dominikanów. Przekazał stąd na wolność grypsy, które później opublikowano jako „Listy spod szubienicy”. Wzywał w nich Białorusinów do walki z Moskalem.

„Bo ja Tobie spod szubienicy powiadam, Narodzie, że dopiero wtedy zaczniesz żyć szczęśliwie, kiedy nad tobą Moskala już nie będzie.”

Ostatni list Kalinowskiego to wiersz w języku białoruskim, którym pożegnał swoją narzeczoną Marię Jamontt i swój chłopski naród.

Murawiow zmienił Kalinowskiemu wyrok z rozstrzelania na powieszenie. Wyrok ten wykonano na Placu Łukiskim 22 marca 1864 roku. Ciało Kalinowskiego wrzucono do wykopanego na miejscu dołu; nocą odkopano je i przewieziono na wileńską Górę Zamkową, gdzie znajdowała się cytadela. Pochowano go w dole obok straconych wcześniej powstańców.

Dopiero w 2017 roku Góra Zamkowa ujawniła swoją tajemnicę, gdy część jej zbocza zsunęła się w dół, odsłaniając ich szkielety. Ponowny pochówek powstańców 22 listopada 2019 roku stał się wielką białoruską manifestacją patriotyczną, zwiastującą przebudzenie narodu w roku następnym.

Konstanty Kalinowski dążył do budowy autonomicznej litewsko-białoruskiej państwowości w ramach odnowionej Rzeczypospolitej. Nakreślił przy tym własny projekt narodu białoruskiego, z wyznaniem narodowym w postaci unityzmu (grekokatolicyzmu). Jednakże naród białoruski jako świadoma wspólnota po prostu jeszcze nie istniał. Kalinowski próbował więc przeprowadzić rewolucję pod hasłami socjalnymi i wyznaniowymi, lecz carat przeciągnął na swoją stronę białoruskie chłopstwo dzięki reformie rolnej, natomiast unityzm okazał się sprawą przebrzmiałą.

Sam Kalinowski stał się w historii narodu białoruskiego postacią archetypiczną. To, że swoją walkę o lepszą przyszłość narodu białoruskiego toczył praktycznie sam, tylko podkreśla jego wielkość.

Autor: dr hab. Oleg Łatyszonek, prof. uniwersytetu w białymstoku